Tango - streszczenie
Sławomir Mrożek — Tango
Tango - streszczenie: AKT I
Osoby występujące w tym akcie to: Młody Człowiek, czyli Artur, Eleonora, czyli matka Artura, Stomil, ojciec Artura, Osoba na razie zwana babcią, czyli Eugenia, Starszy Partner, czyli Eugeniusz, Partner z Wąsikiem, czyli Edek oraz Ala, kuzynka i narzeczona Artura.
Akt pierwszy rozgrywa się we wnętrzu dużego pokoju o wysokim suficie. Prawa ściana pomieszczenia jest niewidoczna . Na wprost, w środkowej ścianie znajduje się dwoje drzwi, które umieszczone są na przeciwległych końcach. Między drzwiami znajduje się wnęka, która jest przykryta kotarą. W pokoju ustawiony jest stół na osiem osób z kompletem krzeseł oraz fotele. Ogólnie w pomieszczeniu panuje chaos i bałagan. Wszystkie sprzęty ustawione są jakby przypadkowo, nie na swoim miejscu. Pokój bardziej przypomina piwnicę, w której ustawione są rzeczy z różnej epoki i o odmiennym przeznaczeniu niż jedno z pomieszczeń współczesnego mieszkania. Na stole znajdują się „ talerze, filiżanki, karafki sztuczne kwiaty, resztki jedzenia, a także kilka nie dających się ze sobą logicznie połączyć przedmiotów, jak duża, pusta klatka na ptaki bez dna, jeden bucik damski, bryczesy.” Postaci, które znajdują się w pokoju również wyglądają co najmniej dziwacznie. Ich strój zupełnie nie współgra z rolami społecznymi jakie piastują i tak babcia chodzi w sukni z trenem i w trampkach, Stomil ma na sobie pidżamę, z którą nigdy się nie rozstaje niezależnie od pory dnia czy nocy, Eleonora natomiast nosi dziecinne pajacyki.
Bohaterowie używają do komunikowania się między sobą specyficznego języka, który podobnie jak ubrania odstaje od normy. W pierwszej scenie babcia Eugenia gra z wujkiem Eugeniuszem, swoim bratem oraz z Edkiem, którego można określić mianem ciemnego typa w karty. Istotne są tutaj słowa jakie padają w momencie wykonywania ruchów ( „Cztery piki skurczybyki!”- Eugenia, „Ja go brzdęk, a on mi pękł!- Eugeniusz ). Wuj Eugeniusz wyraźnie nie jest w stanie zrozumieć języka, jakim posługują się jego partnerzy w grze, chociaż mimo wszystko usilnie stara się podporządkować przyjętym zasadom, umożliwiającym wzajemne zrozumienie. Istotne jest, iż używany przez zgromadzone w pokoju postaci język jest pozbawiony jakiejkolwiek logiki, dlatego Eugeniusz zadaje pytania o sens takiej czy innej odzywki. Sensu takiego jednak nie odnajdzie, ponieważ „nowa rzeczywistość, której głównym przedstawicielem jest Edek, charakteryzuje się tym czym język jej reprezentanta, czyli szczątkowością, pustymi hasłami i tzw. „złotymi myślami”, które są jedynie pustymi frazesami.
Osoba początkowo zwana babcią, czyli Eugenia wraz z Eugeniuszem są przedstawicielami najstarszego pokolenia wśród wszystkich domowników, lecz nie oni rządzą pozostając na drugim planie wydarzeń. To Eleonora i Stomil jako reprezentanci średniego pokolenia decydują o charakterze domu. Ich wspólne życie rozpoczęło się w epoce ostentacyjnych skandali. Według Stomila jeszcze w okresie narzeczeństwa posiadł Eleonorę „na oczach mamy i papy, podczas premiery Tanhausera, w pierwszym rzędzie foteli” , chociaż wersja Eleonory o tym wydarzeniu znacznie się różni. Ich wspólne życie jest podporządkowane prowokacji artystycznej. Stomil nieustannie tworzy swoiste seanse parateatralne, których nadrzędnym celem jest wywoływanie szoku wśród publiczności złożonej z Eleonory i pozostałych mieszkańców. Atmosfera panująca w mieszkaniu nie przypomina typowo rodzinnej, lecz zmierza raczej w kierunku sztuki awangardowej, która polega na nieustannym wyzwalaniu się „ z więzów starej sztuki i starego życia.” Te pseudo-innowacyjne hasła propagowane przez małżonków stają się w gruncie rzeczy jedynie odbiciem niegdysiejszych wielkich narracji, które w formie wyrażanej przez Stomila i Eleonorę stają się jedynie prowokacją dla prowokacji, sztuką dla sztuki, zrutynizowanym awangardyzmem. Oboje mają problemy z pamięcią, co dodatkowo zniekształca posiadaną przez nich wiedzę na temat przeszłości. Mylą oni daty, wydarzenia, postaci. Spoglądając na nich z dystansem można zauważyć duże dzieci, które kiedyś pełne kreatywnych pomysłów i zapału chcą nadal trwać w tej ekstazie pomysłów, jednak bariery fizyczne uniemożliwiają im podejmowanie sprawnych oraz innowacyjnych działań. Tragizm ich sytuacji polega na niemożności zaprzestania owych pozbawionych sensu poczynań, gdyż brakuje w ich życiu innych alternatyw. Zaprzestanie tego typu działań obnażałoby przed nim nonsens ich egzystencji.
Akcja pierwszego aktu rozpoczyna się obrazem Eugenii, Eugeniusza oraz Edka grających w karty. Rozwinięcie następuje pod wpływem pojawienia się na scenie kolejnej postaci, młodego osobnika ubranego w standardowy, dobrze dopasowany garnitur z kilkoma książkami oraz skryptami pod pachą. Młody człowiek nie jest zadowolony z sytuacji jaką zastał w mieszkaniu. Jest sfrustrowany osobą Edka i nakazuje mu opuścić pokój. Artur, czyli Młody Człowiek postanawia ukarać babcię oraz wujka za niestosowne zachowanie. Goni babcię dookoła stołu. W międzyczasie Edek przegląda skrypty, które zostały wniesione na scenę przez Artura. W końcu Młody Człowiek zarzuca wujkowi na głowę klatkę na ptaki bez dna, natomiast babci nakazuje spocząć na katafalku nakrytym czarnym zmurszałym suknem, dookoła którego znajdują się gromnice. Eugenia posłusznie spełnia żądania wnuka. Grobowy nastrój potęguje zapalenie przez Artura świec. Edek jest coraz bardziej rozbawiony obrazami ujrzanymi w skryptach Artura, których tematyka dotyczy anatomii szczegółowej człowieka. Z rozmowy wynika, iż Młody osobnik studiuje trzy fakultety oraz filozofię. Nagle na scenie pojawia się Eleonora, matka Artura, ubrana w dziecięce śpioszki. Wita się z synem oraz z Edkiem. Komentuje obojętnie ujrzany obraz babci na katafalku. Artur jest zdziwiony, iż matka zna Edka („Edzia wszyscy znają, cóż w tym dziwnego” ). W krótkim dialogu pomiędzy matką a synem wychodzi na jaw, iż Eleonora sypia z Edkiem „od czasu do czasu”. Matka wyznaje to Arturowi z równą obojętnością z jaką pyta go czy nie chciałby czegoś zjeść. Frustracja i zdziwienie Artura sięgają zenitu. Eugeniusz, który zauważa zrezygnowanie Artura połączone z niedowierzaniem w sytuację, jaką zastał w domu zaczyna nagabywać go do pozbycia się Edka. ( „ Może by go tak zrzucić ze schodów, co?” ).
Na scenie pojawia się Eleonora z tacą, na której znajduje się filiżanka i herbatniki. Artur osiąga apogeum złości, gdy chcąc wziąć filiżankę z tacy odkrywa pod nią but, który z irytacją gdzieś odrzuca. Babcia w końcu za zgodą Artura schodzi z katafalku. Edek zafascynowany atlasem anatomii pyta czy może go sobie użyczyć. Nagle zjawia się Stomil, mąż Eleonory, ojciec Artura w piżamie, poziewając i drapiąc się, na jego głowie widnieje lwia czupryna. Wchodząc do pokoju ledwo zauważa Artura. W końcu wita się z synem i przeprowadza z nim niedługi dialog odnośnie zasad, głębi intelektualnej prowadzonej dyskusji wplatając gdzieniegdzie naiwne wątki filozoficzne. Rozmowa dotycząca prośby Artura skierowanej ku ojcu, aby się „pozapinał” zmienia się w dyskurs o podporządkowaniu się konwencjom. Artur jest coraz bardziej podirytowany ( „Właśnie! W tym domu panuje bezwład, entropia i anarchia! Kiedy umarł dziadek? Dziesięć lat temu. I nikt nie pomyślał od tego czasu, żeby usunąć katafalk! To nie do pojęcia ! Dobrze żeście usunęli chociaż dziadka!” ), zaczyna biegać po scenie, kopie swój wózek z lat dziecięcych, który od dwudziestu pięciu lat nadal znajduje się w mieszkaniu. Pomiędzy Eleonorą a Stomilem wywiązuje się dialog, który staje się próbą ustalenia ujednoliconej wersji ich wspólnych wspomnień, jednak ich pamięć okazuje się nazbyt zawodna. Mają nawet problemy z ustaleniem, w którym roku się pobrali.
Istotnym wątkiem staje się toczona o silnie emocjonalnym zabarwieniu rozmowa pomiędzy Arturem a jego rodzicami. Młody osobnik zarzuca swoim bliskim życie bez norm i zasad, gdzie postawa nonkonformistyczna stała się sposobem na życie. Ubolewa nad brakiem formy przeciw której mógłby się buntować. Wszechobecna tolerancja ze strony Eleonory i Stomila wzbudza w nim złość. Czuje, że w jego rodzinie nastąpiło przewartościowanie podstawowych wartości, a wszelka moralność jest postrzegana jako akt głośno krytykowanego konformizmu. W pewnym momencie Stomil proponuje zgromadzonym osobom, że zaprezentuje swój nowy eksperyment. Na scenie pojawia się Ala, dorodna osiemnastolatka, z długimi prostymi włosami, kuzynka Artura. Następuje krótka wymiana zdań pomiędzy kuzynostwem. Rozpoczyna się eksperyment teatralny Stomila odnoszący się w swojej tematyce do Adama i Ewy, a który ma jedynie na celu wzbudzenie wstrząsu wśród publiczności. Według Stomila meritum tkwi w szoku jaki eksperyment powinien wywołać u odbiorcy (strzał z rewolweru). Artur wściekły nakazuje wszystkim zgromadzonym oprócz Ali opuścić pokój. Następuje koniec aktu pierwszego.