Medaliony streszczenie - Wiza

Zofia NałkowskaMedaliony


Medaliony streszczenie - Wiza

Rozmówczynią narratorki jest duża i tęga kobieta. Wciąż ma na sobie obozowy chałat w szare i granatowe pasy. Wygląda trochę, jak mężczyzna, gdyż ma krótko obcięte włosy i obozową czapeczkę na głowie. Kobieta ta przyszła z wizytą. Niczego nie potrzebuje (nawet pieniędzy) i o nic nie prosi. Mówi wprost: „Nie mam niechęci do Żydów”. Uśmiechając się ładnie opowiada, jak podczas pracy w kuchni obozowej kuchni znalazła gniazdo myszy w ziemniaku. Jej koleżanka chciała je oddać kotu, ale ona nie zgodziła się. Jednak myśl o tym, w jako sposób kot będzie jadł te myszy, obudziła w niej „ciekawość jak w gestapowcu” – jak to będzie. Ta kobieta jest chrześcijanką. Przeszła na katolicyzm , w początkach wojny, bo męczyła się widząc tyle okrucieństwa i niesprawiedliwości (myśl o mękach Chrystusa pomagała jej to znieść). W obozie była jako Polka, a nie Żydówka, bo miała polskie dokumenty i nazwisko. Nie zna swoich rodziców, nigdy ich nie widziała. Wychowywała ją babka, która teraz też już nie żyje.

Rozmówczyni tłumaczy narratorce co znaczy iść na wizę. Z samego rana w obozie esmanki wołały” „Idźcie na wizę!”. Wtedy wszystkie kobiety z jednego bloku szły na wizę, tzn. łąkę pod lasem, bo blok miał być pusty. Stały tam na zimnie, bez jedzenia i pracy nawet kilka dni (dopóki blok nie zostanie posprzątany). Mówi, że kobiety stojące na wizie wyglądały strasznie – niektóre były chore, inne owrzodzone, ostrupiałe. Pochodziły z różnych krajów i było ich bardzo dużo. Stały bardzo ściśnięte, żeby się ogrzać. Każda chciała być w środku, bo tam było cieplej. Kobieta niewiele mówi o sobie, skupia się raczej na cierpieniach innych. Wspomina tylko, że zawsze się modliła, gdy ja bili, żeby nie czuć nienawiści. Nie mówi też o swoim kalectwie, o nodze, która źle się zrosła i wymaga ponownego łamania i operacji. Przed pójściem do szpitala chciałaby jeszcze zobaczyć morze w Gdańsku i odwiedzić koleżankę z obozu, która teraz jest w Poznaniu. Na koniec wspomina, jak pewnego dnia, gdy wyszło słońce usłyszała Greczynki śpiewające po hebrajsku hymn narodowy. Mimo osłabienia ich głosy brzmiały pięknie, głośno i mocno. Tęsknota i pragnienie dawały im siłę. Następnego dnia odbyła się selekcja i łąka była pusta.

Copyright © 2010 streszczenia.lektur.pl Wszystkie prawa zastrzeżone
darmowe gry online