Medaliony streszczenie - Profesor Spanner
Zofia Nałkowska — Medaliony
Medaliony streszczenie - Profesor Spanner
1. Narratorka wspomina pewien majowy, chłodnawy dzień. Członkowie Głównej Komisji Badań Zbrodni Niemieckich przechadzają się w towarzystwie dwóch niemieckich profesorów medycyny, uczonych ludzi po terenie Instytutu Anatomicznego. Ci uczeni są znajomymi profesora Spannera. Przebywają w tych miejscach po raz drugi i są przygotowani na to, co widzieli już wcześniej. Wszyscy wchodzą do ciemnej piwnicy i patrzą na nagie, młode ciała umarłych. Narratorka mówi, że „leżeli jak w sarkofagach w cementowych długich basenach z uniesionymi pokrywami – wzdłuż, jedni na drugich”. Ich uwagę zwracają ręce tych umarłych, które nie są złożone „po religijnemu” i głowy odcięte od torsów. Na stosie umarłych dostrzegli „marynarza” bez głowy – wspaniałego młodzieńca, wielkiego jak gladiator, z wytatuowanym, pełnym wiary napisem „Bóg z nami”. Bohaterowie tego opowiadania mijają wiele takich basenów pełnych trupów. Łącznie trzysta pięćdziesiąt ciał. W niektórych znajdują się same głowy bezwłose, niedbale pozrzucane, w innych ciała przecięte na pół, pokrajane na części. Tylko jeden basen był przeznaczony na nieliczne zwłoki kobiet. W podziemiu znajdowały się też puste baseny, dopiero przygotowane na nowe ofiary.
Później przeszli do domku z czerwonej cegły (ten domek był już dwukrotnie podpalony) i tam widzieli wielki kocioł, pełen ciemnej cieczy. Gotowały się tam ludzkie torsy, odarte ze skóry. Niedaleko na półkach oszklonej szafy leżały wygotowane czaszki i piszczele. Czaszki i kości zalegają także na strychu. W skrzyni znajdowały się oczyszczone z tłuszczu płaty cienkiej skóry ludzkiej. Na stole leżą kawałki białego mydła i foremki. Po wyjściu z domku profesorowie udali się w swoją drogę.
2. Pierwszy jest przesłuchiwany młody, chudy człowiek, który pracował jako preparator trupów u profesora Spannera. Z jego zeznań dowiadujemy się też kim był profesor. Spanner był autorem książki anatomicznej, wykładał także na uniwersytecie. W czasie wojny – od 1943 roku – zajmował się produkcją mydła, wytwarzanego z ludzkiego tłuszczu. Trupy do tej produkcji sprowadzał z domów wariatów i rozmaitych szpitali. Przesłuchiwany niezwykle szczegółowo opowiada o procesie produkcji tych mydeł i kolejnych etapach przeformowania ludzkiego ciała. Do tej produkcji byli też zaangażowani studenci. Przesłuchiwany nie wie, gdzie znajduje się profesor Spanner, który w styczniu 1945 roku opuścił Instytut. Nie wie także, gdzie trafiało gotowe mydło. Na ścianie wisiał „recept” przywieziony ze wsi przez asystentkę techniczną. Na jego podstawie produkowano mydło, które zawsze się udawało. O tym, że wyrabiano to mydło nikt nie mógł się dowiedzieć, Spanner zabronił mówić nawet studentom. Pilnie strzegł tej tajemnicy, aby cywilni nie wywoływali niepotrzebnego zamieszania. Młody człowiek jest nieświadomy, że proces produkcji mydła z ludzkiego tłuszczu był przestępstwem. Co więcej, sam tego mydła używał, choć początkowo się brzydził. Mówił, że: „zapach miało niedobry (...), ale dobrze się mydliło, więc mama go używała do prania. Ja się przyzwyczaiłem, bo było dobre”.
3. Po południu przesłuchiwani są koledzy Spannera, lekarze. Obaj stwierdzili, że nie wiedzieli o istnieniu budynku, mieszczącego ukrytą fabrykę mydła. Mówią też, że byli dziś tam po raz pierwszy. Wspominają Spannera, jako poważanego naukowca, ale ponieważ nic nie wiedzą na temat jego moralności uważają, że mógł być zdolny do takich czynów. Wysoki lekarz „usprawiedliwia” zachowanie Spannera rozkazami, jakie mógł otrzymać i który wykonywał, gdyż był „karnym członkiem partii”. Drugi uczony stwierdził, że mógł go do tego skłonić kryzys ekonomiczny Niemiec, które przeżywały wówczas „wielki brak tłuszczów”.