Medaliony streszczenie - Człowiek Jest Mocny

Zofia NałkowskaMedaliony


Medaliony streszczenie - Człowiek Jest Mocny

W okolicach Chełmna na samym skraju wzgórza w czasie wojny stał pałac, który został później wysadzony w powietrze w tym samym czasie, gdy w pobliskim słynnym lesie Żuchowskim spłonęły cztery krematoria. Codziennie przez bramę pałacu przejeżdżały samochody, wiozące ludzi, przekonanych, że wiozą ich do Zakładu Kąpielowego. Po pewnym czasie ludzie ci, ubrani wyłącznie w bieliznę, niekiedy z ręcznikiem i mydłem w dłoni, byli zapędzani do samochodów gazowych. Dopiero teraz zamknięci w pułapce ludzie wołali o pomoc i bili pięściami o ściany wozu, gdyż już wiedzieli, co ich czeka. O tych wydarzeniach opowiada Michał P., młody, atletyczny Żyd, który pracował u Niemców. Do tego typu wozów odprowadził on rodziców, siostrę z dziećmi i brata z rodziną. On także chciał jechać i umrzeć z bliskimi, lecz mu nie pozwolono. Pracował wtedy przy rozłożeniu starej stodoły z polecenia Komitety Żydowskiego i nie był w spisie. Później z innymi Żydami wywieziono go do Chełmna, gdzie pracował przy przenoszeniu ubrań z pokoi, które układali na oddzielne sterty. W dalszej kolejności pracował w lesie, przy grzebaniu zwłok uduszonych ludzi. Sam się podał do tej pracy, bo myślał, że stąd będzie łatwiej uciec. Samochody z uduszonymi przyjeżdżały trzynaście razy dziennie, a w każdym samochodzie było około dziewięćdziesięciu Żydów. Kiedy wozy przyjeżdżały, Niemcy otwierali tylne drzwi i natychmiast odskakiwali, bo zapach był okropny, a ze środka szedł jeszcze dym. Trzej Żydzi wyrzucali ciała, a zadaniem Ukraińców było wyrywanie zmarłym złotych zębów, zabieranie biżuterii, zegarków i woreczków z pieniędzmi. Kosztowności składano do małej skrzynki. Jeden z Ukraińców przypadkowo został wepchnięty do samochodu i umarł w trakcie jazdy. Michał P. namawiał innych do ucieczki, lecz ludzie byli za bardzo przygnębieni swoją pracą i codziennym widokiem trupów. W lesie pracował dziesięć dni. Pewnego wtorku przyjechał samochód z ludźmi z Chełmna i mężczyzna ujrzał ciało żony i dwójki dzieci (chłopiec miał 7 lat, a dziewczynka cztery). Zrozpaczony mężczyzna, położył się na zwłokach swojej żony i powiedział, żeby go zastrzelili. Chciał umrzeć, lecz Niemiec powiedział: „Człowiek jest mocny, może jeszcze dobrze popracować” i zaczął go bić, dopóki nie wstał. Michał chciał popełnić samobójstwo, bo tego wieczora powiesiło się w piwnicy dwóch Żydów. Pewnien pobożny człowiek przekonał go jednak, aby tego nie robił. Michał postanowił wtedy uciec z innym Żydem, ale okazało się, że następnego dnia kolega znalazł się w innym samochodzie i Michał P. sam wyskoczył z auta. Biegł przed siebie i choć za nim strzelano, nie trafiono. Ukrył się we wsi w stodole (zakopał się głęboko w sianie). Po dwóch dniach, dzięki pomocy gospodarza, który ubrał go, ogolił i nakarmił, przedostał się do Grabowca. Tam spotkał Żyda, z którym planował ucieczkę. On też wyskoczył z samochodu.

Członkowie Komisji udali się do lasu Żuchowskiego, gdzie pracował mężczyzna. Spotykają tam dwie kobiety, które pytają o możliwość przyspieszenia ekshumacji zwłok. Była to matka i żona człowieka, który był tu rozstrzelany. Ktoś pokazał znaleziony skrawek pudełka od zapałek z greckim napisem, inny wymyte przez deszcz papierki z cudzoziemskimi firmami aptek, a kolejna osoba, na miejscu dawnego krematorium, znajduje dwie malutkie kosteczki ludzkie.

Copyright © 2008 streszczenia.lektur.pl Wszystkie prawa zastrzeżone
darmowe gry online